Beskid Niski – Pasmo Graniczne – Kamień 857m n.p.m.

1 września, 2025

Po raz kolejny odwiedzamy Beskid Niski. Tak jak poprzednim razem, naszym celem są szczyty wpisane na listy różnych odznak turystycznych. Nie oznacza to jednak, że traktujemy to jak obowiązek – wręcz przeciwnie. Za każdym razem ten region Polski zachwyca nas coraz bardziej.

Tym razem zdobywamy Kamień (857 m n.p.m.) w Paśmie Granicznym. Szczyt znajduje się na liście Diademu Gór Polskich. W różnych źródłach występuje także pod nazwą Kamień nad Jaśliskami, aby odróżnić go od innych „Kamieni” w Beskidach. Niekiedy spotkać można również określenie Bieszczad.

Dojeżdżamy do Jaślisk, a następnie skręcamy w drogę prowadzącą do nieistniejącej już wsi Lipowiec. W starszych relacjach można było przeczytać o fatalnym stanie tej drogi, jednak została ona wyremontowana. Dzięki temu aż do samego końca jedziemy wygodnie, mijając po drodze kapliczki i krzyże – jedne z wielu pozostałości po dawnej miejscowości. Historia Lipowca jest dostępna w Internecie i warto się z nią zapoznać, szczególnie z ciekawym wątkiem istnienia aż trzech cerkwi w tak niewielkiej wsi.

Samochód zostawiamy przed mostem, przy Agroturystyce Ostoja, choć można bez problemu przejechać przez most i zaparkować kawałek dalej, tuż za dawnym cmentarzem. Stąd rozpoczynamy wycieczkę, kierując się za żółtymi znakami ścieżki spacerowej (biały kwadrat przekreślony po przekątnej kolorem szlaku).

Szlak prowadzi przez potok Bielcza, a następnie obok starego cmentarza, na którym zachowały się jeszcze dwa nagrobki dawnych mieszkańców Lipowca. Za cmentarzem skręcamy w lewo i rozpoczynamy podejście. Początkowo droga wiedzie przez dużą, kwietną łąkę – warto się tu odwrócić, bo panorama robi wrażenie. Dalej szlak wchodzi w las i wygodnymi drogami prowadzi przez około 3 km do skrzyżowania ze szlakiem zielonym. Tu trzeba zachować czujność, by obrać właściwą odnogę.

Od tego momentu znajdujemy się już na terenie Rezerwatu Kamień nad Jaśliskami. Szlak żółty łączy się tu z zielonym, a droga zaczyna piąć się bardziej stromo. Po prawej stronie kilkukrotnie pojawiają się urwiska i skały – naturalne wychodnie skalne oraz ślady dawnych wyrobisk.

W końcu docieramy do skrzyżowania ze szlakiem niebieskim. Skręcamy w lewo i już bez większych przewyższeń docieramy do szczytu. Na wierzchołku znajduje się duży kopiec kamieni, dwie tabliczki szczytowe, pieczątka, a także palenisko i ławka. Spędzamy tu chwilę i wracamy tą samą trasą.

Cała wędrówka była przyjemna i pozbawiona trudności technicznych. Nie oferuje za to spektakularnych widoków. Na szlaku spotkaliśmy zaledwie kilka osób. To bardzo prosta, a przy tym krótka trasa – idealna na spokojny dzień w górach.

Wszystkie wpisy z tego rejonu