Masyw Śnieżnika – Krowiarki – Suchoń 964 m n.p.m., Pasterskie Skały 590 m n.p.m.

2 grudnia, 2020

Kolejny raz odwiedzamy góry otaczające Kotlinę Kłodzką. Tym razem pada na Masyw Śnieżnika, a konkretnie małe i turystycznie niedocenione pasmo, jakim są Krowiarki. To niewielka grupa górska o powierzchni 5 423,2 ha, dość zróżnicowana pod względem rzeźby terenu. Wcześniej odwiedziliśmy m. in. Wapniarkę 532 m n.p.m.

Nasz główny cel, Suchoń 964 m n.p.m., jest najwyższy z całego pasma, przez co należy do odznaki Diadem Polskich Gór. Cel numer dwa to Pasterskie Skały – grupa imponujących tworów przyrody nieożywionej.

Zapis śladu GPS naszej wycieczki

Wycieczkę rozpoczynamy teoretycznie ze wsi Idzików, a konkretnie z bocznej drogi w tej wsi prowadzącej do Kamiennej. Auto zostawiamy przy drodze obok znaku wskazującego miejsce, w które pokierujemy za chwilę swoje kroki. Mowa o Pasterskich Skałach. Parkujemy na poboczu, jest tu w prawdzie duży trawiasty plac, ale nie mamy pewności, czy można na nim stać.

Pakujemy się i ruszamy w tą krótką trasę. Z miejsca w którym zostawiliśmy samochód doskonale widać nasz pierwszy cel. Podejście pod wzniesienie o wysokości 590 m n.p.m. zajmuje kilka minut. Na szczycie znajduje się grupa siedmiu skał, 4 dużych, jednej mniejszej i 2 dużych głazów. Poza tym znajduje się tutaj tablica informacyjna oraz ławka, a także rozpościerają się widoki m.in. na Suchoń, Przednią Górę czy Czarną Górę, dziś znacznie ograniczone przez pogodę do pierwszych dwóch. Wysokość tych większych formacji to od 1,5m do 10m. Wyglądają naprawdę imponująco. Są to wąskie płyty pionowo wbite w ziemię. Trudno uwierzyć, że to dzieło natury, a kształty takie, to wg specjalistów iglice i żyletki.

Dyskobol
Pasterskie Skały

W Internecie znajdziemy dokładny opis powstawania tych tworów i o ile jest on bardzo interesujący, to… niewiele z niego zrozumieliśmy 😅. Pojawiają się takie pojęcia jak: uskoki tektoniczne, progi pre-masywu czy ostańce denudacyjne. Wywody te zostawiamy ekspertom, aczkolwiek hasło zlepieńce jest już dość jasne, a oglądając powierzchnie Pasterskich Skał wydają się być one realizacją wyobrażeń o tego typu skałach.

W opozycji do naukowych teorii jak zwykle stają wierzenia ludowe. Pierwsza przewaga nad geologami jaką ma lud to nazwa. Pasterskie Skały bowiem ponoć biorą swoją nazwę od pasterzy przemienionych w skały za brak szacunku do chleba.

Pasterskie Skały
Pasterskie Skały

Wersje historii są dwie. Pierwsza mówi o czterech chłopcach i psie, którzy poszli wypasać owce. Podczas obiadu otworzyli pakunek z żywnością, który przygotowała im matka. Widząc, że był to jak zwykle chleb, wpadli w złość, ponieważ chcieli zamiast niego mięsa i podeptali go. W tym momencie rozpętała się nad nimi burza z piorunami i zamieniła ich w 4 duże skały, psa w średnią oraz 2 owce będące w pobliżu w najmniejsze głazy.

Druga wersja mówi o pasterzach, którzy wypasali tu zwierzęta gospodarza, który zaopatrzył ich w prowiant. Kiedy okazało się iż był to chleb, wzgardzili nim i zabili jedną z owiec na mięso. Za karę zostali zamienieni w głazy. Kto ma rację, nie wiemy, ale się domyślamy 😀 . Skały mają jeszcze jedną funkcję, służą mianowicie wspinaczom. Na 4 najwyższych wyznaczone jest kilka tras oraz przygotowana jest potrzebna infrastruktura. Skały rozłożone są na około 200m, przechodzimy całą trasę, oglądając kolejno Dyskobola, Oszczepnika, Piłkarza i Psa. Wracamy tą samą drogą do samochodu, mijamy go i ruszamy w stronę Suchonia.

Suchoń 964 m n.p.m.

Góra ma wysokość 964 m n.p.m. i podobno rozciągają się z niej piękne widoki. Walory te docenili mieszkający tu niegdyś Niemcy, budując w 1885r. wieżę widokową, która niestety nie przetrwała do dzisiejszych czasów, a szczyt jest zalesiony i nie oferuje na chwilę obecną żadnych widoków. Mało tego, na szczyt nie prowadzi żaden znakowany przez PTTK szlak, a góra ta jest np. tylko 51m niższa niż Wielka Sowa. Możliwe, że sytuacja ta zmieni się w przyszłości, ponieważ zyskuje ona coraz większą popularność, ze względu na umieszczenie jej na liście Korony Ziemi Kłodzkiej, a także Diademu Polskich Gór. Na szczęście znalazł się ktoś, kto wytyczył i oznaczył 3 drogi na szczyt, niestety nie udało nam się odnaleźć żadnej mapy, ale oznakowanie jest całkiem niezłe. Trasy mają 3 kolory: żółty z Kamiennej/Pasterskich Skał, Czerwony z Parkingu w Idzikowie i Zielony z Marcinkowa/Sawanny. Na mapy.cz jest jakiś czerwony szlak zaznaczony, lecz nie mamy pewności co do jego przebiegu. Pozostałe 2 udało nam się pokonać i po krótce je opiszemy.

Przebieg szlaku żółtego i zielonego na podstawie śladu GPS

Po zejściu z Pasterskich Skał dochodzimy do asfaltu. Możemy skręcić w prawo do Idzikowa lub iść prosto. Po parudziesięciu metrach dochodzimy do skrzyżowania przy kapliczce. „Główna” droga skręca w lewo, natomiast na wprost, do grupy domów idzie szutrowa ścieżka. Na skrzyżowaniu znajdujemy pierwsze dzisiejszego dnia oznakowania, tj. żółte kropki i strzałki. Nakazują nam kierować się w kierunku tych zabudowań. Przechodzimy między domami i wchodzimy na łąkę, z której są dość ciekawe widoki na Igliczną 845 m n.p.m i na Pasterskie Skały, odsłonięte przez pozbawione liści drzewa. Na łące ważne jest, aby nie przekraczać strumienia. Droga pod górę jest dobrze oznakowana. Prowadzi licznymi duktami leśnymi i ścieżkami, nie oznaczonymi na mapach. Gęstość rozmieszczenia znaków pozwala jednak się nie zgubić. Podczas kolejnego spotkania szlaku z leśną drogą (rowerowa trasa Międzygórze niebieska 3) przy barci z logiem Bartników Sudeckich, ścieżka dalej pnie się pod górę, jest jednak cała usłana połamanymi gałęziami. Równolegle do niej, przesunięta zaledwie o parę metrów jest wygodniejsza i szeroka ścieżka. Z powodzeniem widać z niej znaki nawigujące.

Pierwsze napotkane oznakowanie trasy żółtej
Pasterskie Skały z łąki na Suchoniu
Strumyk
Trasa żółta, część po leśnym dukcie. Widać oznaczenia na drzewie.
Barć Bartników Sudeckich
Szlak po gałęziach, bokiem będzie lżej.

Po jakimś czasie dochodzimy do miejsca z którego widać w górze chatkę, szeroki dukt trawersujący zbocze i ścieżkę w dół. Należy wybrać trawers, sugeruje to jedno oznaczenie, choć nie do końca wyraźnie. Po paruset metrach szlak opuszcza go podchodząc krótko na kolejny dukt pod górę. Ten natomiast, po krótkim podejściu, urywa się ślepym zaułkiem… Przegapiliśmy chyba jakieś oznaczenie, ale na czuja skręcamy w lewo na szage pod górę. Tym sposobem osiągamy kolejną leśną drogę, zaznaczoną na wielu mapach. Trawersuje ona Suchoń na wysokości poziomic oznaczonych 900m. Wznosi się delikatnie w kierunku północnym i właśnie pod górę idziemy. Znajdujemy szybko zgubione znaki i idąc za nimi, skręcamy z tej drogi w prawo. Po paruset metrach stajemy na szczycie Suchonia. Trasa z parkingu to około 5km i 400m przewyższenia. Na szczycie znajduje się szlakowskaz z kierunkami wszystkich 3 tras, podmurówka pozostała po wieży, słupek z nazwą szczytu. Jest też kartka również z nazwą, przybita do drzewa i napis Suchoń na jednym z kamieni. Do tego znak geodezyjny. To właściwie tyle. W naszej skromnej opinii pomysłem po stokroć lepszym, byłoby zainwestowanie pieniędzy w budowę wieży widokowej tutaj, zamiast na szczycie Śnieżnika, gdzie i bez niej widoki są świetne we wszystkich kierunkach. Rozładowałoby to oblegany Śnieżnik, zamiast intensyfikować na nim ruch i spopularyzowało te rejony, mające również dużo do zaoferowania. No ale cóż.

Trawers przy chatce
Odbicie z trawersu w prawo. Podejście do kolejnego będzie krótkie.
Ścieżka przed samym szczytem.
Tabliczka szczytowa
Szlakowskaz
Pozostałości po wieży widokowej

Spędzamy tu chwilę i rozpoczynamy zejście szlakiem zielonym. Ścieżka oznaczona jest zielonym kółkiem w białym/żółtym polu. Ilość znaków jest wystarczająca, a ścieżka wyraźnie wydeptana na całej swej długości. Łagodnie wytraca wysokość i nie sprawia żadnych trudności. Po paru chwilach jesteśmy już na dole, na Sawannie. Określenie to całkiem pasuje do tego miejsca. Roztaczają się przed nami spore łąki pokryte żółtymi trawami, z samotnymi drzewami. Podobno prowadzony jest tu wypas bydła, co musi dopełniać krajobrazu. Tu również ukazuje nam się pierwszy i ostatni raz Czarna Góra. Droga przecinająca te łąki doprowadza nas do żółtego szlaku Żelazno-Przełęcz Puchaczówka. Wytraciliśmy zaledwie około 110m wysokości i przeszliśmy z 2 km. Podejście z tego punktu jest zdecydowanie prostsze niż od Idzikowa/Kamiennej szlakiem żółtym.

Znaki zielone
dav
Sawanna, brakuje tu tylko pasących się zwierząt
Czarna Góra 1205 m n.p.m., widziana z Sawanny

Teraz idziemy dalej szlakiem w kierunku Marcinkowa. Jest to wyludniająca się wieś, o której pierwsze wzmianki pojawiają się już w XIV w. Prowadzono tu m.in. wydobycie srebra, hutę szkła, a w czasach bliższych współczesności poszukiwano nawet złóż uranu. We wsi stał kościół, zniszczony najpierw w trakcie wojny 30 letniej, odbudowany, po raz kolejny popadł w ruinę. Następnie barokowa budowla została rozgrabiona. We wsi skręcamy w lewo w stronę świątyni. Kościół św. Marcina zachował już jedynie ściany, natomiast obok znajduje się tu też cmentarz. Naprzeciw kościelnej bramy stoi tablica poświęcona ofiarom I Wojny Światowej. W samej wsi znajduje się kilka zamieszkałych gospodarstw oraz wiele pozostałości po budynkach. Idziemy drogą w dół, a w pewnym momencie drogę zastępuje nam rogacizna. Beztrosko wpatruje się ze środka drogi, na szczęście jest pokojowo nastawiona i ustępuje 😅.

Tablica w Marcinkowie
Kościół św. Marcina
Lokalsi
Pozostałości po dawnej zabudowie wsi.

Schodzimy w dół, doliną Waliszowskiej Wody. Na otaczających nas teraz zboczach prowadzono wydobycie i dziś można znaleźć wejścia do sztolni. My idziemy jednak dalej. Droga schodzi ciągle w dół, po lewej stronie przybiera potok, natomiast coraz rzadziej pojawiają się pozostałości po ludzkim osadnictwie. Po drodze napotykamy kilka kapliczek słupowych oraz krzyż z 1900r. Droga tą V-kształtną doliną doprowadza nas do wsi Kamienna. Tuż przed nią przechodzimy mostkiem na drugi brzeg i drogą dochodzimy do samochodu, zamykając tą ponad 12km pętlę. Trasa ciekawa, godna polecenia.

Trasa doliną
Krzyż z 1900r. i pozostałości po zabudowaniach.
Waliszowska Woda
Domykamy pętlę, już widać samochód 🙂
Widok na Igliczną 845 m n.p.m. z „parkingu”

Jej przejście zajęło nam lekko ponad 4 godziny, lecz po drodze 2 razy krótko biwakowaliśmy. Na szlaku nie spotkaliśmy innych turystów mimo weekendu. Wprawdzie nie był to szczyt sezonu, ale mimo wszystko cieszyliśmy się absolutnym spokojem i ciszą. Wielkie słowa uznania należą się osobom które oznakowały te 3 trasy. Dziękujemy, były bardzo pomocne! Ciekawe miejsce na szybki spacer w Sudetach.

Wszystkie wpisy z tego rejonu